ewcia92

to jest dawny blog MIZIAFORUM

Zmarli nas widzą ? słyszą ? i chcą rozmawiać

Posted by ewcia92 w dniu Lipiec 14, 2011


 

Czy korespondencja krzyżowa może być dowodem na to, że część człowieka przeżywa śmierć? W drugiej połowie XIX w. powstało wiele grup, których członkowie chcieli dowiedzieć się, co dzieje się z człowiekiem po śmierci. Niektórzy z nich oprócz różnego rodzaju eksperymentów poszli o krok dalej. Zdecydowali, że jeśli po śmierci przetrwają, będą starać się komunikować z żyjącymi. Po pewnym czasie zaczęły nadchodzić pierwsze przekazy… 

Sceptyczni naukowcy rozkładają ręce – tego się nie da wytłumaczyć inaczej niż istnieniem duchów!

Jasnowidze, wizjonerzy, wpadające w trans media… wszystko to, zdaniem “oficjalnej” nauki, jest bzdurą, wymysłem, tanią pożywką dla gawiedzi lub zwykłym oszustwem sprytnych hochsztaplerów. Jednak czasem nawet najbardziej sceptycznie nastawieni uczeni są zupełnie bezradni wobec niezbitych faktów, których są świadkami.

Latem 1950 r. we włoskim miasteczku Camerino odbywał się seans spirytystyczny. Nie był to jednak zwykły seans. Wśród obecnych znajdował się profesor uniwersytetu, dr Giuseppe Stoppolini, wybitny anatom i światowej sławy psychiatra, laureat wielu nagród i wyróżnień. Przyszedł z ciekawości, gotów natychmiast zdemaskować każde oszustwo.
Medium było w transie i mamrotało coś bez związku. Nagle została nawiązana łączność. Zgłosiła się niejaka Rosa Menichelli, zmarła w 1939 r. na gorączkę połogową. Przekazała przerażającą wiadomość, że pochowano ją żywcem na cmentarzu w Camerino. Na prośbę dra Stoppoliniego władze zezwoliły na ekshumację zwłok. Przy otwarciu grobu profesorowi towarzyszyli: dr Mateo Marcello, patolog dr Alfredo Pesche, fotograf i trzej przedstawiciele władz miejskich. Po otwarciu trumny ich oczom ukazał się wstrząsający widok.
Pozycja zwłok świadczyła wyraźnie o okropnej, pełnej męczarni agonii – z całą pewnością Rosa Menichelli została pochowana w stanie śpiączki.
Po tym makabrycznym odkryciu dr Stoppolini przeforsował ustawę o obowiązkowym balsamowaniu zwłok, aby w przyszłości uniknąć podobnych pomyłek. Uwierzył, że nieszczęśliwa kobieta została pogrzebana żywcem, ale do końca życia nie był w stanie wytłumaczyć, w jaki sposób medium przekazało tę wiadomość i skąd ona pochodziła.

Nieprawdopodobny eksperyment naukowy
Istnienie zaświatów i możliwość przekazywania stamtąd wiadomości postanowiło udowodnić pięciu ludzi, zmarłych na początku XX wieku. Byli to: Frederic Myers, Edmund Gurney, Henry Sidgwick, A.W. Verral i Henry Butcher. Przed śmiercią postanowili, że gdy znajdą się już po Tamtej stronie, nawiążą kontakt z żyjącymi mediami i zaczną przekazywać informacje. Całą piątkę stanowili cieszący się szacunkiem uczeni różnych dyscyplin. Wszyscy należeli do Society for Psychical Research, poważnego stowarzyszenia naukowego zajmującego się badaniem zjawisk paranormalnych.
Organizacja ta istnieje do dziś, a jej rzetelność jest niepodważalna – przewodniczącymi byli między innymi trzej laureaci Nagrody Nobla. Zadaniem stowarzyszenia jest przede wszystkim oddzielenie prawdy od fałszu. Jego członkowie uczestniczą więc w seansach i publicznych pokazach mediów, jasnowidzów i różnych cudotwórców. Zdemaskowali wielu szarlatanów i oszustów.
Dlatego pięciu uczonych postanowiło po swojej śmierci udowodnić istnienie zaświatów w sposób ściśle naukowy, wykorzystując do tego organizację skupiającą najtęższe umysły epoki.
Znaleziono kobietę, która po starannie przeprowadzonych próbach i eksperymentach udowodniła, że posiada zdolność pisma automatycznego. To ona miała stać się pierwszym medium, z którym mieli nawiązać łączność zmarli uczeni.
Pierwsza informacja pojawiła się w 1906 roku. Kobieta przekazała stowarzyszeniu informację, że odebrała wiadomość od zmarłego w 1901 r. Frederica Myersa, założyciela Society for Psychical Research.
W ciągu trzydziestu lat organizacja otrzymała ponad 3000 wiadomości od różnych mediów z Anglii i USA. Autentyczność systemu polegała na tym, że każde medium odbierało tylko część komunikatu, a dopiero z zebranych fragmentów powstawała klarowna i logiczna całość. Poruszane tematy należały do tych dziedzin wiedzy, którymi zajmowało się pięciu zmarłych uczonych. Podawane w komunikatach szczegóły były znane tylko im, co było łatwe do udowodnienia. Poza tym, aby nie być posądzonym o oszustwo, uczeni przed śmiercią opracowali cały system zabezpieczeń i pułapek. Bezpośredni odbiorcy komunikatów, z braku odpowiedniego wykształcenia, nie mogli ich właściwie odczytać.
Całe to wydarzenie przeszło do historii wiedzy o zjawiskach paranormalnych pod nazwą “Cross Correspondences” (korespondencja krzyżowa). Zjawisko to od lat poddawane jest szczegółowym analizom naukowym. Nie zdołano go wyjaśnić złudzeniem, halucynacją czy oszustwem.

Konfucjusz jak żywy
15 października 1926 r. dr Neville Whymant, światowej sławy znawca języków orientalnych, był na przyjęciu u sędziego Williama Cannona i jego żony. Gospodarze zaplanowali seans spirytystyczny, czym Whymant poczuł się dotknięty, bo nigdy nie wierzył w tego rodzaju rzeczy. Został jednak, by nie urazić gości. Medium był mężczyzna o nazwisku George Valiantine, który miał zdolność bezpośredniej projekcji głosu (medium nie porusza ustami, a głos dociera jakby z przestrzeni).
Dr Whymant siedział poirytowany, kiedy nagle usłyszał dźwięk chińskiego fletu i głos, który zwracał się bezpośrednio do niego, w czystym, starochińskim języku, znanym jedynie przez garstkę ekspertów. “Bądź pozdrowiony synu mądrości i czytelniku niezwykłych ksiąg! Uniżony sługa chyli czoło przed taką znakomitością”. Uczony odpowiedział w tym samym języku: “Pokój z tobą, czcigodny. Pragnę poznać twe imię i twój szlachetny stan.”
Niewidzialny odpowiedział: “Nazywam się K’ung-fu-tsu (Konfucjusz), a mój niski stan to Kiu. Straciłem niezliczone lata i nie doszedłem do kresu drogi. Czy możesz mi wyjawić swe imię?” Dr Whymant dał się porwać nastrojowi chwili. Wypytał głos o pewne mało znane szczegóły nauki konfucjańskiej i uzyskał prawidłową odpowiedź. Mało tego, głos zacytował takie wersy, o których istnieniu uczony nie miał pojęcia (odnalazł je kilka miesięcy po seansie). Duch (?) Konfucjusza wyjaśnił też problemy wczesnochińskiej literatury, z którymi specjaliści od stuleci nie mogli sobie poradzić.
Dr Whymant nie wiedział, co o tym wszystkim sądzić. Czyżby przyjaciele, znając jego sceptycyzm, urządzili mu przedstawienie? Czy w salonie sędziego ukryte były głośniki, z których dochodził tajemniczy głos? Tylko po co i jak mieliby to zorganizować? Dialog prowadzony był w języku sprzed kilku tysięcy lat, nie używanym od stuleci i znanym zaledwie garstce sinologów. Gdyby to było zaaranżowane przedstawienie, gospodarze musieliby zaangażować uczonego mającego jeszcze większą wiedzę niż dr Whymant, co było praktycznie niemożliwe. Wszystko wskazuje więc na to, że na seans przybył rzeczywiście duch Konfucjusza.
W instytutach naukowych zajmujących się zjawiskami paranormalnymi można znaleźć niezliczoną ilość podobnych, udokumentowanych relacji. Na całym świecie uczeni, pełni sceptycyzmu i niewiary w życie pozaziemskie, usiłują rozwikłać zagadkę tajemniczych, nie wiadomo skąd pochodzących przekazów. Jak dotąd – bezskutecznie.

About these ads

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

%d bloggers like this: